Jak zakładać soczewki astygmatyczne? Uniknij błędów

Photo of author

By Piotr Lisek

Soczewki astygmatyczne zakłada się podobnie jak zwykłe, ale trzeba dopilnować ich prawidłowego ułożenia i stabilizacji na oku. Wystarczy kilka prostych nawyków: czyste ręce, kontrola strony soczewki i chwilowe sprawdzenie, czy oś nie „uciekła”. Jeśli zrobisz to po kolei, unikniesz typowych błędów, które powodują zamglone widzenie i dyskomfort.

Jak przygotować dłonie i soczewki toryczne przed założeniem, żeby uniknąć podrażnień?

Najmniej podrażnień pojawia się wtedy, gdy dłonie są naprawdę czyste, a soczewka toryczna trafia na oko bez „pamiątek” z kranu czy kosmetyczki.

Pomaga mycie rąk bezzapachowym mydłem przez około 20–30 sekund, a potem dokładne spłukanie. Na palcach często zostaje cienka warstwa detergentu, która potrafi szczypać po założeniu soczewki, więc ważniejsze od „szybkiego myk” jest staranne opłukanie. Na koniec dobrze sprawdza się osuszenie ręcznikiem, który nie pyli, bo pojedynczy włosek na opuszku potrafi zamienić się w irytujące „ziarenko piasku” na oku.

Jeśli soczewki są z pojemnika, płukanie ich świeżym płynem do soczewek (a nie wodą) zwykle robi różnicę już od pierwszego mrugnięcia. Woda z kranu może zawierać drobnoustroje i osad, a to prosta droga do pieczenia albo zaczerwienienia. Warto też zerknąć na soczewkę pod światło: gdy widać paproch, lepiej poświęcić 10 sekund na przepłukanie niż pół dnia na uczucie dyskomfortu.

Przygotowanie bywa najtrudniejsze w codziennym pośpiechu, więc pomaga stały, krótki rytuał:

  • zdjęcie biżuterii z palców i przetarcie opuszków, jeśli były kremowane w ciągu ostatnich 30–60 minut
  • umycie rąk, dokładne spłukanie i osuszenie ręcznikiem bez kłaczków
  • otwarcie pojemnika i wylanie starego płynu, bez dolewek „na jutro”
  • opłukanie soczewki świeżym płynem i krótka kontrola, czy nie ma zabrudzeń

Taki schemat zmniejsza ryzyko, że na soczewkę trafi olejek, pyłek albo resztka mydła. Dzięki temu oko startuje „na czysto”, a soczewka ma szansę od razu ułożyć się komfortowo.

Jak sprawdzić, czy soczewka jest prawidłowo ułożona i nie jest wywinięta na drugą stronę?

Najprościej: soczewka ma tworzyć gładką „miseczkę”, a jej brzegi nie mogą się rozchylać na zewnątrz. Jeśli wygląda jak talerzyk i odstaje, najpewniej jest wywinięta.

W praktyce pomaga szybki test na opuszku palca przy dobrym świetle. Prawidłowo ułożona soczewka ma równy, zaokrąglony kształt, a krawędź idzie w górę prosto, bez falek. Gdy jest na drugą stronę, brzeg robi się bardziej płaski i jakby „ucieka” na boki, czasem pojawia się też drobna fałdka, której nie da się wygładzić mrugnięciem.

Przy soczewkach torycznych często widać też oznaczenia stabilizacyjne (małe kreski lub cyfry). Gdy soczewka jest odwrócona, te znaki bywają mniej czytelne i wyglądają, jakby były „pod spodem” materiału.

Można podejść do tego jak do małej ściągawki: w kilka sekund da się porównać wygląd soczewki i uniknąć nieprzyjemnego pieczenia po założeniu. Poniżej krótka tabela z typowymi sygnałami.

Co widać na palcuNajczęstsza interpretacjaCo można zrobić od razu
Kształt jak głęboka miseczka, równa krawędźSoczewka jest prawidłowo ułożonaMożna bezpiecznie przejść do zakładania
Bardziej płaska, brzegi „rozchodzą się” na zewnątrzSoczewka wywinięta na drugą stronęDelikatnie odwrócić i sprawdzić ponownie
Na brzegu widać drobną fałdkę lub zagięcieSoczewka źle leży na opuszku albo się podwinęłaUłożyć centralnie na palcu, dać 2–3 s, by „osiadła”
Oznaczenia toryczne słabo widoczne, jak „pod warstwą”Możliwe odwrócenie lub zły kąt patrzeniaZmienić kierunek światła i porównać kształt krawędzi

Jeśli po odwróceniu soczewki nagle wraca ładny kształt miseczki, zwykle to był cały problem. Gdy mimo poprawnego ułożenia krawędź nadal się rozchodzi albo soczewka wygląda na „zmiętą”, pomaga ocena, czy nie jest uszkodzona lub przesuszona. Taki krótki przegląd przed założeniem potrafi oszczędzić kilku minut podrażnienia i rozmazanego obrazu.

Jak prawidłowo nałożyć soczewkę astygmatyczną, żeby nie przesunęła się na oku?

Najmniej „ucieka” ta soczewka, którą kładzie się spokojnie i centralnie, bez dociskania. Gdy siada równo na rogówce, zwykle sama łapie właściwe miejsce.

Pomaga ułożyć soczewkę jak małą miseczkę na opuszku palca, tak żeby brzeg nie falował, a środek był wyraźnie wypukły. Potem dobrze jest spojrzeć prosto w lustro i trzymać górną powiekę stabilnie, bo to ona najczęściej „zmiata” soczewkę podczas mrugnięcia. Soczewkę przykłada się do oka delikatnie, a kontakt powinien być krótki, 1–2 sekundy, bez przesuwania po białku.

Jeśli pojawia się odruch mrugania, pomaga chwilę pooddychać i nie gonić ręką za uciekającą soczewką. Lepszy efekt daje zdjęcie jej z palca i ponowne przyłożenie, niż poprawianie na siłę.

Po nałożeniu dobrze jest na moment puścić powieki i zamknąć oko na 5–10 sekund, jak przy krótkiej drzemce w tramwaju. To pozwala filmowi łzowemu „posmarować” soczewkę i zmniejsza tarcie, przez które potrafi się przesunąć przy pierwszych kilku mrugnięciach. Gdy czuć, że soczewka stoi krzywo albo „ciągnie” w jedną stronę, zwykle wystarczy dodać 1 kroplę nawilżającą i mrugnąć kilka razy, zamiast przesuwać ją palcem.

Jak ustawić i ustabilizować oś soczewki torycznej po założeniu, gdy obraz jest nieostry?

Jeśli obraz po założeniu torycznej nadal „pływa”, najczęściej oś soczewki nie zdążyła się ustabilizować. Daje to wrażenie nieostrości, mimo że soczewka jest już na oku.

Soczewka toryczna ma wbudowaną stabilizację i potrzebuje chwili, by „usiąść” w swojej pozycji. Pomaga spokojnie popatrzeć prosto i kilka razy naturalnie zamrugać, a potem odczekać około 2–3 minut bez pocierania powieki. U wielu osób ostrość wraca stopniowo, jakby ktoś delikatnie dokręcał ostrość w aparacie.

Gdy nieostrość trzyma się dłużej niż 10 minut, można sprawdzić w lustrze, czy znaczniki osi (małe kreski na soczewce) są mniej więcej tam, gdzie powinny. Jeśli widać wyraźnie, że „uciekły” w bok, pomaga na moment zamknąć oko i wykonać 2–3 spokojne mrugnięcia, bez napinania powiek. Często to wystarcza, bo soczewka łapie właściwą pozycję razem z ruchem powieki.

Jeśli mimo tego obraz raz jest ostry, a raz rozmyty, zwykle soczewka jeszcze mikro-obraca się na filmie łzowym (cienkiej warstwie łez). Pomaga dać oku chwilę przerwy od intensywnego wpatrywania się w ekran, bo rzadsze mruganie łatwo rozjeżdża stabilizację. Dobrą podpowiedzią bywa też szybkie porównanie ostrości na wprost i przy spojrzeniu w bok, bo oś najłatwiej „gubi się” właśnie przy takich ruchach.

Jakie błędy najczęściej powodują dyskomfort, łzawienie lub zamglone widzenie i jak ich unikać?

Najczęściej winne są drobiazgi: zbyt sucha soczewka, paproch na powierzchni albo pośpiech. Efekt pojawia się od razu w postaci kłucia, łzawienia i „mleka” przed okiem.

Jeśli widzenie robi się zamglone po 10–30 minutach, często chodzi o film łzowy (cienką warstwę łez na oku), który nie rozkłada się równo. Tak bywa po nieprzespanej nocy, w klimatyzacji albo gdy w pomieszczeniu jest bardzo sucho. Czasem wystarczy kilka spokojnych mrugnięć, ale jeśli mgła wraca co chwilę, zwykle problem siedzi w nawyku, a nie w „złej partii” soczewek.

Pomaga szybkie wychwycenie typowych potknięć, zanim oko zdąży się porządnie podrażnić. Najczęstsze źródła dyskomfortu i proste sposoby, by je ograniczyć:

  • Za mało nawilżenia przy zakładaniu: gdy soczewka jest „tępa” na palcu, łatwo o tarcie. Pomaga dodać 1–2 krople płynu do soczewek na wewnętrzną stronę przed założeniem.
  • Zanieczyszczenia i mikrowłókna: kurz, resztka kosmetyku lub włosek potrafią drażnić jak ziarenko piasku. Pomaga obejrzeć soczewkę pod światło i krótko opłukać ją płynem, a nie wodą z kranu.
  • Zbyt szybkie „dociskanie” do oka: mocne przyłożenie palca może wywołać łzawienie i przesunięcie soczewki. Pomaga delikatny kontakt i odczekanie kilku sekund, aż soczewka sama „złapie” powierzchnię oka.
  • Kontakt z kroplami lub płynami nie do soczewek: przypadkowe użycie kropli z konserwantem potrafi dać pieczenie i mleczny obraz. Pomaga trzymać przy lustrze tylko preparaty oznaczone jako kompatybilne z soczewkami.

Po takiej korekcie zwykle już po minucie czuje się różnicę, a obraz wraca do normy. Jeśli jednak pojawia się narastające pieczenie, światłowstręt albo łzawienie nie mija mimo kilku prób, lepiej przerwać i dać oczom odpocząć co najmniej 20–30 minut. Czasem to po prostu dzień, w którym oko mówi „dość”, i to też jest cenna informacja.

Co zrobić, gdy soczewka toryczna się obraca, zsuwa lub „pływa” na oku?

Najczęściej pomaga proste „resetowanie”: mrugnięcie kilka razy, chwila przerwy i lekkie nawilżenie. Jeśli soczewka po 1–2 minutach dalej się kręci lub pływa, zwykle coś przeszkadza w dopasowaniu albo na powierzchni.

Gdy soczewka toryczna obraca się jak kompas bez północy, można podejrzewać, że ma za mało „przyczepności” do filmu łzowego. Czasem wystarczy 1 kropla kropli nawilżających bez konserwantów i spokojne, pełne mrugnięcia przez 20–30 sekund, żeby wróciła na oś. Jeśli sytuacja powtarza się co dzień, bywa winna zbyt sucha powierzchnia oka lub soczewka, która jest minimalnie za luźna.

Przy zsuwaniu w dół często czuć, jakby soczewka „ciążyła” na powiece. Pomaga chwilowe zamknięcie oka i delikatne spojrzenie w górę, bo wtedy powieka mniej ją spycha, a soczewka ma szansę znów się ułożyć. Jeśli od razu po tym obraz nadal faluje, a krawędź soczewki jest wyczuwalna, zwykle szybciej jest zdjąć ją i opłukać, bo pod spodem potrafi siedzieć drobinka lub osad z płynu.

„Pływanie” to często mieszanka dwóch rzeczy: za dużo płynu pod soczewką albo zbyt intensywne tarcie powieki o powierzchnię. Zdarza się po nałożeniu, gdy w pośpiechu zostaje tam mała „poduszka” z kropli i soczewka ślizga się jak po mokrej szybie, więc pomaga odczekać 2–3 minuty i dać jej czas na stabilizację. Jeśli po kilku takich próbach wciąż ucieka przy każdym mrugnięciu, to sygnał, że problem nie leży w technice, tylko w doborze parametrów lub materiale.

Kiedy zdjąć soczewkę i skontaktować się z optometrystą lub okulistą?

Jeśli pojawia się ból, nagłe pogorszenie widzenia albo silne pieczenie, soczewkę najlepiej od razu zdjąć i nie „rozchodzić” problemu. To sygnały, przy których nie ma sensu czekać.

Gdy po założeniu wszystko miało być w porządku, a po 10–15 minutach oko nadal łzawi, szczypie lub jest wyraźnie zaczerwienione, pomaga potraktować to jak alarm. Czasem winna jest drobinka, mikrouszkodzenie powierzchni oka lub reakcja na płyn, a toryczna soczewka dodatkowo może „ciągnąć” w jednym miejscu i nasilać uczucie ciała obcego. Jeśli po zdjęciu soczewki dyskomfort nie słabnie w ciągu około godziny albo wraca przy każdej próbie, kontakt z optometrystą lub okulistą jest najbezpieczniejszą opcją.

Niepokojące bywa też światłowstręt (gdy światło nagle przeszkadza bardziej niż zwykle) oraz uczucie ostrego kłucia przy mruganiu. Jeżeli do tego dochodzi zamglenie, którego nie da się „przepłukać” mruganiem, lepiej przerwać noszenie na ten dzień i sprawdzić oko u specjalisty.

Są sytuacje, w których nie ma co zwlekać do jutra: podejrzenie, że soczewka pękła, zadrapała oko lub „zniknęła” pod powieką, a także kontakt z dymem, chemią lub brudną wodą. Wtedy szybka konsultacja ma sens, bo lekarz może ocenić, czy nie doszło do otarcia rogówki (przezroczystej „szybki” oka) albo stanu zapalnego. Jeśli pojawia się ropna wydzielina lub widzenie robi się mleczne w ciągu 1–2 godzin, to już nie jest temat do obserwacji, tylko do pilnego sprawdzenia.

Dodaj komentarz