Kąpiel w soczewkach kontaktowych nie jest bezpieczna i znacznie zwiększa ryzyko infekcji oczu, łącznie z trwałym uszkodzeniem wzroku. Woda, nawet czysta z kranu czy basenu, sprzyja przedostawaniu się drobnoustrojów pod soczewkę i ich namnażaniu. Warto wiedzieć, jak minimalizować to ryzyko i co zrobić, jeśli jednak zdarzy ci się wejść do wody w soczewkach.
Dlaczego kąpiel w soczewkach kontaktowych może być niebezpieczna?
Kąpiel w soczewkach jest ryzykowna głównie dlatego, że soczewka działa jak gąbka na to, co znajduje się w wodzie. Nawet czysta z pozoru woda z prysznica czy wanny może zawierać drobnoustroje, które przyklejają się do jej powierzchni. Potem taki „pakiet” dotyka rogówki, czyli bardzo wrażliwej, przezroczystej części oka, i może tam zostać dłużej niż sama woda.
Największe obawy budzi kontakt z wodą pełną mikroorganizmów, których na co dzień się nie widzi. W wodzie kranowej, basenowej czy naturalnej mogą znajdować się bakterie, grzyby i pierwotniaki (np. Acanthamoeba), a niektóre z nich potrafią wywołać ciężkie zapalenie rogówki. Taka infekcja może rozwijać się kilka dni, ale czasem daje o sobie znać dopiero po 1–2 tygodniach i bywa bardzo bolesna. W skrajnych przypadkach grozi trwałym pogorszeniem widzenia.
Kolejnym problemem jest samo zachowanie soczewki w kontakcie z wodą. Materiał może pęcznieć, tracić kształt i przyklejać się mocniej do oka, przez co jej zdjęcie po kąpieli staje się trudniejsze i mniej bezpieczne. Do tego dochodzi wypłukiwanie z powierzchni soczewki cienkiej warstwy łez, która zwykle ją „smaruje” i chroni oko, co powoduje pieczenie, zaczerwienienie i uczucie piasku pod powiekami już po kilku minutach kontaktu z wodą.
Istotne jest także to, że woda omija proces dezynfekcji, jaki zachodzi w płynach do soczewek czy w roztworze soli fizjologicznej. Zwykłe opłukanie twarzy lub krótkie zanurzenie w wannie może wystarczyć, aby mikroby dostały się pod soczewkę i zostały tam uwięzione nawet przez kilka godzin noszenia. Oko „nie widzi” od razu, że coś jest nie tak, dlatego brak natychmiastowego bólu po kąpieli nie oznacza, że nie doszło do skażenia powierzchni soczewki.
Jakie zagrożenia dla oczu niesie woda podczas kąpieli w soczewkach?
Woda i soczewki to połączenie, które często kończy się problemem dla oczu, a nie przyjemną kąpielą. Nawet kilka minut w prysznicu czy basenie wystarczy, by na powierzchni soczewki pojawiły się mikroorganizmy niewidoczne gołym okiem. Soczewka działa wtedy jak gąbka: chłonie wodę wraz z bakteriami i „przykleja” je bezpośrednio do rogówki.
Najpoważniejszym ryzykiem są infekcje, zarówno bakteryjne, jak i grzybicze, ale też rzadsze, bardzo groźne zakażenia pierwotniakami, jak Acanthamoeba. Taki stan zapalny rogówki może rozwijać się kilka dni, a objawy zaczynają się niewinnie: lekkie pieczenie, uczucie piasku w oku, światłowstręt. Nieleczony może jednak prowadzić do blizn na rogówce, trwałego pogorszenia widzenia, a w skrajnych przypadkach nawet do konieczności przeszczepu rogówki.
Ryzyko wiąże się nie tylko z samymi drobnoustrojami, ale też z tym, jak woda zmienia soczewkę. Kontakt z wodą wodociągową, basenową czy naturalną powoduje jej pęcznienie i odkształcenie. Taka soczewka gorzej „oddycha”, mniej przepuszcza tlenu, przez co rogówka ulega niedotlenieniu już po kilkudziesięciu minutach. Niedotleniona tkanka jest delikatniejsza, łatwiej się uszkadza i staje się znacznie bardziej podatna na zakażenia.
Do tego dochodzi kwestia chemii obecnej w wodzie, zwłaszcza na basenie. Chlor i inne środki dezynfekujące mogą reagować z materiałem soczewki i podrażniać powierzchnię oka. U części osób już po jednym wyjściu z chlorowanej wody z soczewkami pojawia się zaczerwienienie, łzawienie i uczucie obcego ciała w oku. Takie objawy bywają mylone z prostym „przemęczeniem”, a w rzeczywistości sygnalizują już pierwsze uszkodzenia nabłonka rogówki.
Warto też pamiętać, że woda wodociągowa, jezioro czy morze różnią się składem i niosą odmienne zagrożenia. W jednym przypadku dominują bakterie, w innym pierwotniaki lub silnie drażniąca sól. Podczas kąpieli w soczewkach szczególnie niebezpieczne bywa to, że kilka różnych czynników działa jednocześnie i wzajemnie się wzmacnia. Dla oka oznacza to większy stan zapalny, dłuższy czas gojenia i większe ryzyko powikłań po nawet z pozoru „niewinnej” kąpieli.
Dodatkowym problemem jest to, że soczewka może zmienić swoje położenie na oku lub przykleić się do rogówki po kontakcie z wodą. Zwiększone tarcie i mikrourazy, które powstają przy każdym mrugnięciu, otwierają „drzwi” dla drobnoustrojów. Szczególnie narażone są osoby noszące soczewki dłużej niż 8–10 godzin dziennie, mające już suche oko lub przebyte wcześniej stany zapalne. W ich przypadku jedna kąpiel w soczewkach potrafi uruchomić długi łańcuch problemów, które nie kończą się wraz z wyjściem z wanny czy basenu.
Czy można brać prysznic w soczewkach, a kiedy to szczególnie ryzykowne?
Prysznic w soczewkach nie jest uznawany za bezpieczny, choć wiele osób robi to na co dzień. Ryzyko zwykle nie polega na samym strumieniu wody, lecz na kontakcie soczewki z wodą z kranu, w której mogą znajdować się drobnoustroje i osady. Problemem bywa też gorąca para i długie, kilkunastominutowe prysznice, podczas których soczewka szybciej wysycha i mocniej przykleja się do oka.
Szczególnie ryzykowna bywa sytuacja, gdy podczas prysznica woda pod wysokim ciśnieniem dostaje się prosto do oka, na przykład przy myciu włosów z głową odchyloną do tyłu. Wtedy soczewka może się przesunąć, częściowo odkleić albo nawet wypłukać, a jednocześnie do oka mogą zostać wciśnięte bakterie lub pasożyty (np. Acanthamoeba). Dodatkowe zagrożenie pojawia się przy soczewkach noszonych wiele godzin bez przerwy, ponad 10–12 godzin dziennie – powierzchnia oka jest wtedy bardziej podrażniona i podatna na zakażenia.
Zależność między „zwykłym” a szczególnie ryzykownym prysznicem w soczewkach dobrze pokazuje proste porównanie:
| Sytuacja pod prysznicem | Poziom ryzyka dla oczu | Dlaczego jest (nie)bezpiecznie |
|---|---|---|
| Szybki prysznic 3–5 minut, oczy zamknięte, bez zanurzania twarzy | Niskie–umiarkowane | Krótki kontakt z wilgocią, mniejsza szansa, że woda z kranu dostanie się pod soczewkę |
| Długi, gorący prysznic powyżej 10 minut, dużo pary | Umiarkowane | Soczewka szybciej wysycha, oko jest podrażnione, rośnie ryzyko mikrourazów powierzchni rogówki |
| Mycie włosów z intensywnym strumieniem wody skierowanym w oczy | Wysokie | Silny strumień może przesunąć lub wypłukać soczewkę i wcisnąć drobnoustroje pod jej powierzchnię |
| Prysznic po basenie lub jeziorze, soczewki nadal na oczach | Bardzo wysokie | Dochodzi podwójny kontakt z wodą: najpierw „basenową” lub „naturalną”, potem kranową, co zwiększa ryzyko infekcji |
Nawet w scenariuszu uznawanym za „najmniej ryzykowny” oczy wciąż mają kontakt z wodą, której nie da się w pełni kontrolować. Z tego powodu prysznic w soczewkach zawsze wiąże się z dodatkowym obciążeniem dla oczu, a im dłużej trwa i im silniejszy jest strumień wody, tym większa szansa na przesunięcie soczewki, podrażnienie albo początek infekcji, która może rozwinąć się dopiero po kilku dniach.
Jak postępować, jeśli soczewka zamoczy się lub wypadnie podczas kąpieli?
Najbezpieczniejsze podejście po kontakcie soczewki z wodą to założenie, że jest ona do wyrzucenia. Dotyczy to i basenu, i prysznica, i wanny. Wodę przenika mnóstwo drobnoustrojów, których nie widać gołym okiem, a które łatwo „przyklejają się” do miękkiego materiału soczewki i mogą wywołać stan zapalny nawet po kilku godzinach.
Jeśli soczewka zamoczy się, a nadal pozostaje na oku, najlepiej jak najszybciej jej nie używać dalej. Zwykle zaleca się odczekanie kilka minut po wyjściu z wody, aż oczy przestaną być mocno zaczerwienione, a następnie spokojne zdjęcie soczewki czystymi, osuszonymi rękami. Taka soczewka nie nadaje się już do ponownego założenia, nawet jeśli była teoretycznie „miesięczna”. Płyn do pielęgnacji nie usuwa wszystkich pierwotniaków i bakterii, które mogą się w niej zagnieździć.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy soczewka wypadnie podczas kąpieli. Często pierwszym odruchem jest gorączkowe szukanie jej w wannie, pod prysznicem albo na kafelkach. W praktyce taka soczewka, nawet jeśli uda się ją znaleźć w ciągu 1–2 minut, jest już skażona i nie powinna wracać na oko. Kontakt z wodą z brodzika czy basenu oznacza obecność nie tylko mikroorganizmów, ale także resztek kosmetyków, środków czystości czy rdzy z instalacji wodnej.
W sytuacji awaryjnej przydaje się prosty schemat działania, o którym dobrze jest pamiętać jeszcze przed wejściem do wody:
- po wyjściu z kąpieli nie pocierać oczu, tylko delikatnie je zamknąć i odczekać 2–3 minuty, aż łzy naturalnie „ułożą” soczewkę na oku
- następnie umyć dokładnie ręce mydłem przez około 20–30 sekund, osuszyć je ręcznikiem jednorazowym i dopiero wtedy zdjąć soczewkę
- każdą soczewkę, która miała bezpośredni kontakt z wodą z kranu, basenu, jeziora lub morza, od razu wyrzucić, niezależnie od tego, czy jest to soczewka dzienna, czy miesięczna
- jeśli soczewka zsunie się pod powiekę, unikać „polowania” na nią w łazience; lepiej nawilżyć oko kroplami, usiąść przy lustrze i spokojnie poczekać, aż przesunie się w bardziej dostępną pozycję
Po takim zdarzeniu dobrze sprawdzają się nawilżające krople do oczu bez konserwantów, które pomagają wypłukać drobne zanieczyszczenia i zmniejszyć uczucie piasku pod powieką. Jeżeli po kilku godzinach utrzymuje się silne zaczerwienienie, ból, światłowstręt albo pogorszone widzenie, pilna konsultacja okulistyczna staje się konieczna. W praktyce oznacza to, że lepiej mieć przy sobie zapasową parę okularów i dodatkowe soczewki jednodniowe, niż ryzykować kontynuowanie dnia w przypadkowo zamoczonej soczewce.
Jakie zalecenia okulistów dotyczą kąpieli w soczewkach na basenie, w jeziorze i w morzu?
Okuliści są tu zaskakująco zgodni: z medycznego punktu widzenia bezpieczniej zakładać, że w soczewkach nie kąpie się wcale. To ogólna zasada, która potem jest dopasowywana do konkretnej sytuacji – inaczej wygląda rozmowa o krótkim pływaniu rekreacyjnym, a inaczej o intensywnym treningu na basenie czy nurkowaniu w jeziorze. Wspólny mianownik jest jeden: każde zanurzenie soczewek w naturalnej lub basenowej wodzie zwiększa ryzyko infekcji i podrażnień.
Basen to miejsce, o którym okuliści mówią najmniej łagodnie. Woda basenowa to mieszanka chloru, środków dezynfekujących i drobnoustrojów, które mimo filtrów wciąż się tam pojawiają. Gdy soczewka nasiąknie taką wodą, działa jak gąbka i przytrzymuje drażniące substancje przy rogówce dłużej, niż trwa sama kąpiel. Stąd częste zalecenie: jeśli już dochodzi do sytuacji wyjątkowej i pływania w soczewkach, to tylko z dobrze dopasowanymi okularami pływackimi, które realnie ograniczają kontakt z wodą.
Przy jeziorach najwięcej obaw dotyczy mikroorganizmów, szczególnie ameby Acanthamoeba, które w skrajnych przypadkach mogą prowadzić do ciężkiego zapalenia rogówki. W jeziorze woda rzadko jest idealnie przejrzysta, a ilość drobnoustrojów zmienia się choćby po burzy czy upałach. Dlatego wielu okulistów mówi wprost: jeśli moczenie głowy w jeziorze trwa dłużej niż kilka sekund, soczewki powinny być wcześniej zdjęte i założone ponownie dopiero po dokładnym osuszeniu oczu i dłoni.
Morze wydaje się „czystsze” dzięki słonej wodzie, ale to złudne poczucie bezpieczeństwa. Sól co prawda hamuje rozwój części bakterii, lecz jednocześnie silnie wysusza powierzchnię oka i samą soczewkę. Po 20–30 minutach pływania w morskiej wodzie soczewka może stać się twarda, mniej elastyczna i zaczyna mocniej przylegać do rogówki, co utrudnia jej bezpieczne zdjęcie. Okuliści podkreślają, że właśnie to „przyklejenie” po wyjściu z morza często kończy się mikrourazami podczas zdejmowania soczewki.
W zaleceniach regularnie pojawia się też kwestia czasu. Im dłuższa kąpiel, tym większe nasycenie soczewki wodą i tym większe ryzyko, że na jej powierzchni zostaną bakterie lub grzyby. Gdy ktoś planuje spędzić w wodzie więcej niż 10–15 minut, lekarze często sugerują dwie opcje: albo pływanie w okularach korekcyjnych, albo łączenie bardzo krótkiego użycia soczewek z natychmiastowym wyrzuceniem ich po wyjściu z wody, bez „donoszenia” do końca dnia.
Przy indywidualnych zaleceniach znaczenie ma także historia oczu danej osoby. Kto miał już zapalenia rogówki, suche oko, zabiegi laserowe lub blizny po stanach zapalnych, zwykle słyszy od okulisty twardsze „bezwzględnie bez soczewek w wodzie”. Z kolei u osób z idealnie zdrową rogówką dopuszcza się czasem sporadyczne odstępstwa, na przykład krótkie pływanie w jednorazowych soczewkach pod szczelnymi okularami pływackimi. Podkreśla się jednak, że jest to kompromis z wygodą, a nie rozwiązanie pozbawione ryzyka.
Czy jednorazowe soczewki są bezpieczniejsze do kąpieli niż soczewki wielorazowe?
Jednorazowe soczewki są uznawane za bezpieczniejsze w sytuacji, gdy ryzyko kontaktu z wodą jest większe, ale nie sprawiają, że kąpiel staje się „bezpieczna dla oczu”. Ich przewaga polega na tym, że po kontakcie z wodą można je po prostu wyrzucić, zamiast próbować dezynfekować. To realnie zmniejsza szansę, że na oku pozostaną drobnoustroje z wody, które przy soczewkach miesięcznych mogłyby przetrwać kolejne godziny, a nawet dni.
W przypadku soczewek wielorazowych problem jest szerszy, bo poza samą soczewką narażony jest też pojemniczek i płyn. Jeśli szkło kontaktowe zanurzy się nawet na kilka sekund w wodzie z kranu, jeziora czy basenu, na jego powierzchni mogą osadzić się bakterie, wirusy i pierwotniaki, w tym akantameba, znana z ciężkich zapaleń rogówki. Gdy taka soczewka po prostu wróci później do pojemniczka, cały system pielęgnacji zostaje „zakażony” i nawet świeży płyn dezynfekujący nie zawsze poradzi sobie w 100 procentach.
Dlatego wielu okulistów przy osobach, które nie rezygnują z pływania w soczewkach, rekomenduje raczej soczewki jednodniowe, zakładane tuż przed wejściem do wody i zdejmowane maksymalnie do 20–30 minut po wyjściu. Trzeba jednak podkreślić, że jest to rozwiązanie „mniejszego zła”, a nie gwarancja bezpieczeństwa. Nawet jednorazowa soczewka może zatrzymać na swojej powierzchni mikroorganizmy i ułatwić im kontakt z okiem, zwłaszcza jeśli po kąpieli nie zostanie szybko usunięta i zastąpiona okularami.
Jak bezpiecznie łączyć noszenie soczewek z pływaniem i nurkowaniem?
Bezpieczne łączenie soczewek z pływaniem i nurkowaniem jest możliwe, ale wymaga kilku stałych nawyków. Chodzi głównie o to, by zminimalizować kontakt soczewki z wodą i skrócić czas jej przebywania na oku po zamoczeniu do absolutnego minimum. Im szybciej po wyjściu z wody soczewka zostanie zdjęta i wymieniona, tym mniejsze ryzyko infekcji i podrażnień.
Przy pływaniu rekreacyjnym dużą pomocą bywają szczelne okulary pływackie, które tworzą wyraźną barierę między okiem a wodą. Dobrze dobrany model potrafi ograniczyć przedostawanie się wody nawet przy kilku dłuższych zanurzeniach, na przykład podczas 45-minutowego treningu. Trzeba jednak pamiętać, że nie daje to pełnej gwarancji bezpieczeństwa, raczej zmniejsza ryzyko w sytuacjach, gdy z jakiegoś powodu nie da się zrezygnować z soczewek.
Podczas nurkowania problem jest większy, bo dłuższe przebywanie pod wodą oznacza nie tylko kontakt z mikroorganizmami, ale też wahania ciśnienia i częstsze przecieki maski. Dlatego wielu okulistów zaleca, by przy klasycznym nurkowaniu z butlą unikać zwykłych soczewek kontaktowych i zamiast nich korzystać z masek ze szkłami korekcyjnymi. Jeśli jednak soczewki są używane, zalecane bywa ograniczanie głębokości i czasu nurkowania oraz wymiana soczewek bezpośrednio po wynurzeniu.
W praktyce bezpieczniejszą opcją przy pływaniu i nurkowaniu rekreacyjnym są soczewki jednodniowe, zdejmowane i wyrzucane w ciągu 15–20 minut po wyjściu z wody. Taki scenariusz zmniejsza szansę, że osad z wody i bakterie pozostaną na powierzchni soczewki przez wiele godzin. U wielu osób sprawdza się plan: dojazd na basen, założenie świeżych soczewek tuż przed wejściem do wody, zdjęcie zaraz po zakończeniu pływania i dalsze funkcjonowanie w okularach.
Osoby trenujące kilka razy w tygodniu często pytają, czy można po prostu zostawić te same soczewki na cały dzień. Z punktu widzenia bezpieczeństwa lepiej, aby soczewki używane podczas pływania były przeznaczone wyłącznie na tę jedną aktywność. Nawet jeśli teoretycznie mają dłuższy tryb noszenia, po kontakcie z wodą rośnie ryzyko podrażnienia, nawracających zaczerwienień i infekcji, które potrafią wykluczyć z treningów na kilka tygodni.
Duże znaczenie ma też zachowanie tuż po zamoczeniu soczewki. Przecieranie oczu ręcznikiem czy energiczne mruganie zwykle kończy się przemieszczeniem albo utratą soczewki. Delikatne zamknięcie oczu na kilkanaście sekund, spokojne wyjście z wody i dopiero potem zdjęcie soczewki czystymi, suchymi dłońmi to prosty schemat, który ogranicza mechaniczne uszkodzenia rogówki. Takie „spowolnienie” reakcji często pozwala też uniknąć dodatkowego drażnienia oka, gdy jest ono już podrażnione chlorem czy solą.
Osobnym tematem są osoby, które bez wyraźnej korekcji nie widzą nawet pływaka obok na sąsiednim torze. W takim przypadku bezpieczniejszą strategią bywa dopasowanie nieco słabszej korekcji w soczewce i połączenie jej z dobrymi okularami pływackimi, zamiast maksymalnie „wyostrzać” wzrok przy pełnym kontakcie z wodą. W ten sposób widoczność wciąż jest wystarcz
Jakie alternatywy dla soczewek wybrać, jeśli często korzystasz z basenu lub kąpieli?
Najprostszą alternatywą bywa po prostu powrót do okularów, przynajmniej na czas wizyty na basenie czy wyjazdu nad wodę. Dla wielu osób sprawdza się podział: na co dzień soczewki, a w dni „mokre” lekkie okulary z dobrze dobraną korekcją. W wodzie można je zastąpić okularami pływackimi z korekcją, które działają trochę jak „soczewki na zewnątrz” – szkła nie dotykają oka, a mimo to pozwalają dość swobodnie widzieć na odległość 2–3 metrów. Tego typu rozwiązania dają spory komfort, zwłaszcza jeśli na basenie spędza się więcej niż 1–2 godziny tygodniowo i regularnie naraża oczy na kontakt z chlorowaną lub słoną wodą.
U części osób dobrze sprawdza się też model „okulary na co dzień, soczewki tylko na trening”, ale pod warunkiem, że pływanie nie wiąże się z zanurzaniem głowy i otwieraniem oczu pod wodą. Przy dużej wadzie wzroku pomocą bywa połączenie: słabsze szkła w okularach (np. o 0,5 dioptrii mniej) i dopasowane okulary do pływania, które poprawiają widzenie w typowej odległości basen–tablica wyników. Osobom z astygmatyzmem czy po zabiegach na oczy opłaca się osobna konsultacja z okulistą lub optometrystą – czasem zamiast soczewek kontaktowych polecane są lekkie okulary sportowe albo stopniowe przygotowanie do laserowej korekcji wzroku, jeśli ktoś minimum kilka razy w tygodniu trenuje w wodzie i szuka długofalowego rozwiązania.







